Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy stracimy 2 miliardy złotych za kolekcję Czartoryskich?

Kupno kolekcji Czartoryskich wzbudza dużo wątpliwości i prowokuje do wielu pytań.

fot.Cezary P/ CC BY SA 4.0 Kupno kolekcji Czartoryskich wzbudza dużo wątpliwości i prowokuje do wielu pytań.

Czy księcia Adama Czartoryskiego zmuszono do wzięcia fortuny za słynną kolekcję? Czy zakup firmowany przez ministra Glińskiego zakończy się procesem karnym? A może czeka nas powołanie komisji śledczej? Formalne (i nie tylko) aspekty głośnej i wciąż otwartej sprawy naświetla Łukasz Gazur – jeden z najlepszych ekspertów w tym temacie.

Na naszym portalu Agnieszka Sabor broniła ostatnio zakupu kolekcji książąt Czartoryskich przez państwo polskie. Jednak kontrowersji wokół tej transakcji nie brakuje. Tym bardziej, że wciąż pojawiają się nowe fakty i okoliczności, które rzucają na nią światło. Dyskusja nie jest jeszcze zamknięta.

Po pierwsze, od samego początku – czyli od momentu ujawnienia, że taka transakcja będzie miała miejsce – środowiska kulturalne pytały o jej zasadność. „Czy my nie kupujemy czegoś, co już zostało nam podarowane przez utworzenie Fundacji Czartoryskich?”, zastanawiano się nieco ironicznie na forach internetowych i w komentarzach dziennikarskich.

Pytanie to jest jak najbardziej zasadne. Bo gdyby tak ochoczo nie zmieniano w ostatnim czasie statutu Fundacji Czartoryskich, właściwie nie byłoby zagrożenia dla  kolekcji. Prawnie rząd dysponował narzędziami zabezpieczającymi zbiory i samą „Damę z gronostajem” Leonarda da Vinci. Co więcej, obowiązywały wciąż umowy z Muzeum Narodowym w Krakowie, które gwarantowały między innymi odpowiednią opiekę konserwatorską i merytoryczną.

Zbiory nieobecne

Właściwie jedynym „zagrożeniem” był niekończący się pat wokół umowy partnerstwa publiczno-prywatnego, którą zarząd Fundacji Czartoryskich chciał podpisać z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dającej możliwość stworzenia wspólnie prowadzonej, oddzielnej placówki pod nazwą Muzeum Czartoryskich (dotąd – przypomnijmy – zbiory były wystawiane w oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie pod tą nazwą).

Być może jedyną korzyścią z zakupu kolekcji Czartoryskich przez państwo polskie jest to, że będzie można zakończyć remont gmachu, w którym będzie prezentowana.

fot.Danuta B/fotopolska.eu/ CC BY SA 3.0 Być może jedyną korzyścią z zakupu kolekcji Czartoryskich przez państwo polskie jest to, że będzie można zakończyć remont gmachu, w którym będzie prezentowana.

Sprawiało to bowiem, że zbiory od lat nie były eksponowane w Krakowie, a remont budynków Muzeum Czartoryskich przy ul. Św. Jana ciągnął się i końca nie było widać. Teraz przynajmniej znamy już wstępny termin jego zakończenia – koniec 2019 roku. I to właściwie uznać trzeba za jedyny argument, który przemawia na korzyść tej transakcji   (o czym wspomina zresztą Agnieszka Sabor).

Groźby wobec księcia?

Sporo dyskusji budzi natomiast sam przebieg negocjacji. Z propozycją wykupu zgłosił się do Adama Karola Czartoryskiego sam minister Piotr Gliński, a nie odwrotnie. Co więcej, ten pierwszy twierdzi, że został do transakcji przymuszony (cokolwiek to znaczy). Takie przynajmniej wypowiedzi zawierał wywiad, którego spadkobierca rodziny Czartoryskich udzielił hiszpańskiej gazecie „ABC”.

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Komentarze (1)

    1. Anonim Odpowiedz

      Przerażający jest ten ostatni akapit. Jak rozumiem w Polsce istnieją przepisy pozwalające okradać właścicieli z majątku gdy państwo uzna, że to dla niego korzystne.

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.