Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy można porównywać zbrodnie nazistów i komunistów?

Sowieci i Naziści. Dwie strony tego samego medalu.

fot.Bundesarchiv (CC BY-SA 3.0 de) Sowieci i naziści. Dwie strony tego samego medalu.

Dyskusja o tym, czy gorsza była okupacja radziecka czy niemiecka to trochę jak zastanawianie się, czy lepiej zostać zabitym strzałem w głowę z prawej czy z lewej strony. Zło jest zawsze jedno, ale wówczas miało dwie twarze.

Licytowanie się zbrodniami zawsze ma w sobie coś z makabreski. Bo co? Jeśli ktoś zabił tysiąc osób mniej niż ktoś inny, to fakt ten czyni go bardziej humanitarnym? Czy jeśli tę samą kobietę zgwałciło raz dziesięciu, a następnym razem czterech żołnierzy, należy w imieniu tych ostatnich zgłosić wniosek o kanonizację? Oba reżimy, które przetoczyły się przez Polskę w latach 40. ubiegłego wieku, dokonywały masowych morderstw, oba stosowały terror jako formę sprawowania władzy, oba doprowadziły – całkiem dosłownie – do zniewolenia ogromnej części społeczeństwa, oba napotkany opór karały śmiercią.

Jak długo trwała okupacja rosyjska?

Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na dokonywanie takich porównań, natychmiast natrafi na właściwie nierozwiązywalne problemy praktyczne. O ile na przykład łatwo jest ustalić okres trwania okupacji niemieckiej, o tyle z tą radziecką nie pójdzie już tak łatwo. Czy wliczać do niej okres wyłącznie przebywania na terenach polskich Armii Czerwonej? Wtedy obiektywnie patrząc, mielibyśmy tu dwa przedziały czasowe: we wschodniej części kraju od 17 września 1939 do czerwca 1941 i od nocy z 4 na 5 stycznia 1944 roku do… No właśnie, do kiedy?

Wersja minimalistyczna dałaby datę mniej więcej do jesieni 1946, kiedy zaczęto redukować obecność oddziałów NKWD, a „ciężar” walki z podziemiem i utrzymywania aparatu represji przeszedł głównie w ręce polskie, choć rzecz jasna sterowane z Moskwy. Wersja maksymalistyczna wydłużałaby ten okres o kilkadziesiąt lat, do początku lat 90. kiedy opuściły Polskę ostatnie oddziały rosyjskie.

We wrześniu 1939 roku obaj okupanci współpracowali. Później walczyli przeciwko sobie. Sytuacja Polaków była jednak cały czas tragiczna. Na zdjęciu Heinz Guderian i Siemion Kriwoszein przyjmują defiladę Wehrmachtu i Armii Czerwonej w Brześciu nad Bugiem, 22 września 1939.

fot.Bundesarchiv (CC BY-SA 3.0 de). We wrześniu 1939 roku obaj okupanci współpracowali. Później walczyli przeciwko sobie. Sytuacja Polaków była jednak cały czas tragiczna. Na zdjęciu Heinz Guderian i Siemion Kriwoszein przyjmują defiladę Wehrmachtu i Armii Czerwonej w Brześciu nad Bugiem, 22 września 1939.

Tu rodzi się kolejne pytanie. Czy mówiąc o okupacji radzieckiej mamy na myśli ten okres, kiedy Rosjanie istotnie byli w Polsce fizycznie – najpierw ją zajmując w drodze do Berlina i później wracając – czy też mówimy o całym okresie uzależnienia od ZSRR? Można wreszcie arbitralnie ustalić tę datę, jak robi wielu historyków, na rok śmierci Stalina – 1953 ewentualnie 1954 lub 1956 – ta ostatnia data oznacza umowny koniec epoki stalinizmu. Ale tak po prawdzie żadna z tych odpowiedzi nie zadowoli wszystkich.

Kłopoty z liczbami

Spójrzmy na liczby. W przypadku ZSRR są one znów trudne do ustalenia. Szacuje się, że podczas pierwszej okupacji wschodnich terenów Polski jakaś forma represji dotknęła około 1 miliona obywateli, z czego 20-25 procent zostało zamordowanych Nie ma szans ustalenia, ilu zginęło w wyniku koszmarnych warunków w łagrach lub podczas deportacji na wschód.

Komentarze (7)

  1. Taka prawda Odpowiedz

    Niemcy to dzicz, szkoda, że dziś się o tym tak nie mówi a wielu uważa, że to cywilizowany naród, prawda jest taka, że na naszych oczach jest powoli wybielana historia niemców, bardzo dobry artykuł, głównie, że pisze o niemcach a nie o „nazistach”.

  2. Stanisław Gadomski Odpowiedz

    Jest istotna różnica. Niemcy źle oceniają III Rzeszę. Nie chodzą z portretami Hitlera. Rosjanie ze swojej radzieckiej historii są dumni. Nie chcą pamiętać o traktacie przyjaźni z Niemcami z 30.09.1939. Uważają, że przynieśli wolność wszędzie tam gdzie wkroczyli. Łomżę nazwali zachodnią Białorusią. Oddali wprawdzie, ale nadal chcą TYLKO tego co było rosyjskie. Wschodnią Ukrainę nazywają Noworosją, resztę Małorosją. Priwislanski kraj był ich, Warszawa po rozbiorach była dłużej rosyjska niż nie. To są dzisiejsze realia. „Krym nasz” wywołał nie mniejsza euforię niż hitlerowskie podboje. Większa Rosja jest dla większości ważniejsza niż ich stopa życiowa. Nieliczna bohaterska opozycja jest mordowana przy obojętnej postawie większości.

  3. Mirosław Obstarczyk Odpowiedz

    Wartość artykułu podważa przytoczona przez autora liczba polskich ofiar. Dawno już odeszliśmy od arbitralnie ustalonych decyzją Jakuba Bermana, wtedy podsekretarza stanu w Prezydium Rady Ministrów, liczby 6 mln 28 tys. Przypominam, że według badań IPN przeprowadzonych kilka lat temu, liczba ofiar polskich (w rozumieniu wszystkich obywateli bez względu na narodowość czy przynależność etniczną) wyniosła ok 5,6-5,8mln. A i te dane mogą znacznie różnić się od strat rzeczywistych raczej na minus niż na plus. Prawdopodobnie nigdy nie poznamy prawdziwej liczby polskich ofiar II wojny światowej. Należało je liczyć 40, 50 lat temu.

  4. Anonim Odpowiedz

    Mój ojciec, już nieżyjący, powiedział mi, że hitlerowcy chcieli wymordować polską populację a sowieci tylko inteligencję. Więc z dwojga złego lepsi mieli być sowieci!

  5. Anonim Odpowiedz

    Radziecki terror również posługiwał się kryterium narodowościowym, o czym często się zapomina. Doskonały przykład to operacja polska 1937 r.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.